piątek, 7 lipca 2017

6 miesięcy później. #286

Mineło ponad 6 miesięcy od ostatniego posta. Miałam bardzo dużu pomysłów na to o czym powinnam tu napisać, ale tak naprawdę chyba nigdy nie chciałam tego robić i zawsze było coś ważniejszego. Teraz mam już wakacje, skończyłam 1 rok studiów i jakby to się nie skończyło to idę dalej. Oczywiście ten free time to tylko teoretycznie, ponieważ trzeba się do jakieś pracy załapać. Prawdziwe wakacje będę miała w sierpniu jak z ukochanym pojedziemy nad morze, znów wybraliśmy Rewal. To naprawdę fajne miasto, a obok jest Niechorze, które również darzę wielką sympatią. U mnie nic się nie zmieniło, nadal w tym samym miejscu, nadal mieszkamy razem, nadal studiuje psychologie (nadal, jak przecież dopiero zaczęłam tak naprawdę) nadal ćwiczę i staram się zdrowo jeść - dla zdrowia, siebie i mojego chorego żołądka. I nie, nie narzekam, że tak jest, bo jestem bardzo szczęśliwa z tego wszystkiego i z tego gdzie jestem i że właśnie z nim - zaraz minie 3,5 roku, a przed nami jeszcze całe życie razem. Dziękuje kochanie.

Nie wiem kiedy kolejny raz coś tu napisze i czy w ogóle napisze. Chyba już nie potrafie tego robić i to nie dla mnie, chociaż czasami naprawdę bardzo bym chciała, ale później to wszystko gdzieś ulatuje i ta moja 'chęć' zanika, tak po prostu. To tyle.



 

sobota, 31 grudnia 2016

To był dobry rok! #285

Rok 2016 powoli się kończy. Nie wiem jak to się stało, że tak szybko zleciał, nie wiem kiedy, ale taka kolej rzeczy. Jeden rok odchodzi, przychodzi następny. Czy ten rok był dla mnie dobry/udany? Nie mogę nic innego napisac jak to, że był, a nie, nadal jeszcze jest to bardzo dobry i szczęśliwy rok. Prawda jest taka, że od 3 lat każdy rok jest dobry, ponieważ mam przy sobie najważniejszą osobę dla mnie, mam miłośc i daje miłość. 
Jednak to dopiero w tym roku udało mi się osiągnać to co planowałam od bardzo dawna i układa się tak jak chce.
   
Luty-marzec pokazał mi, że trzeba walczyć o swoje marzenia, nawet te najmniejsz i walczyć o siebie, o swoje i nigdy się nie poddawać. Co przyczyniło się do tego co pisałam wyżej, czyli osiągnięcie swoich postanowień z dzieciństwa(?) Zdana matura, studia, zamieszkanie z najwaspanialszym mężczyzną na całej ziemi! Dopiero grudzień dał się we znaki - chyba najgorszy miesiąc z całego roku, ale przecież nie może być zbyt kolorowo. A najważniejsze jest to, że kolejny rok spędziłam z miłością mojego życia i wydaje mi się, że to jest najpiękniejsze i najlepsze co mnie spotkało nie tylko w tym roku a we wszystkich 3 razem wziętych. 

Niestety rok nie był dobry jeżeli chodzi o zdrowie.. które ponoć jest najważniejsze.


Postanowień na nowy rok nie mam, jak co roku. Nadal będę ćwiczyć, zdrowo się odzywiać, czytać książki i słuchać tego samego gatunku muzycznego. Życzę sobie tylko aby ten rok był również dobry, aby udało mi się osiągnąć to o czym marze i żebyśmi razem byli szczęsliwi, ale to już zależy tylko od nas. I żebym przetrwała sesje egzaminacyjną i wszystko pozaliczała. I bym już przestała się denerwować bez powodu i znalazła czas też na bloga. 

Wam życzę oczywiście aby przyszły rok był szczęśliwy i udany. Spełniajcie swoje marzenia i nie poddawajcie się nigdy. Życzę wam byście nie zapominali o tym co w życiu jest najważniejsze. Szczerych i prawdziwych przyjaciół. I oczywiście miłości, prawdziwej *Świat potrzebuje miłości* W życiu liczy się tylko miłość, możecie mi wierzyć lub nie, ale tak jest.


poniedziałek, 3 października 2016

Pierwszy dzień na uczelni #284.

Tak więc, dziś zaczęłam swoją przygodę ze studiami (Psychologia). Pierwszy dzień - spotkanie organizacyjne i jeden wykład. Jak na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie nic powiedzieć, może co tyle, że muszę ogarnąć ten plan. Bardzo dawno nic tu nie pisałam, ale przeprowadzka i zawsze coś. Zresztą tak jak pisałam kiedyś będę się tu pojawiać tylko gdy będę chciała, mam wrażenie, że czasem pisałam by pisać, a to jednak chyba nie o to chodzi? Także posty będą tylko czasami, ale mam nadzieje, że za to jakość będzie lepsza.


Oprócz tego, razem mieszka nam się bardzo dobrze.
Jest idealnie, tak jak powinno być. 
 

czwartek, 1 września 2016

Nic o czymś, coś o niczym? #283.

       Nie było mnie tu trochę. Nie pytajcie dlaczego, po prostu za dużo tego było, mało czasu, może i chęci. Nie będę mówić, że się to poprawi, bo nie wiem tak naprawdę co będzie. Jest dziś 1 września - Wszystkim się to kojarzy z rozpoczęciem roku, a mi z rocznicą rozpoczęcia II wojny światowej. Prawda jest niestety taka, że przynajmniej 50-60% ludzi o tym nie pamięta i nie tylko młodzież, ale także dorośli, to smutne. Ja mam jeszcze miesiąc wakacji, nie wiem czy pisałam, nie pamiętam, ale zdecydowałam się na psychologię, głupia byłam, że się w ogóle zastanawiałam, jak mi nie pójdzie to przynajmniej nie będę żałować, że nie spróbowałam, ale przynajmniej zaczynam coś o czym marzyłam od dziecka. Co jeszcze? No tak jak pisałam, mam jeszcze miesiąc wolnego, praca zakończona i szukamy mieszkania do wynajęcia, co trochę jest nerwujące czasami. U mnie wszystko idealnie, układa się.

sobota, 30 lipca 2016

'Sztuka słyszenia bicia serca' - Książka #282

        Postanowiłam, że nie będę już pokazywać wszystkich książek, tylko te wybrane, które najbardziej mi się spodobały. Jednak jestem nadal z 3 książkami do tyłu, ale myślę, że one zostaną jeszcze pokazane na blogu. Dzisiaj przychodzę do was z książką 'Sztuka słyszenia bicia serca' napisana przed J.P Sendker którą skończyłam niedawno. Autor to dziennikarz "Sterna", który miał duże oczekiwania, kiedy jego powieść ukazała się w Niemczech w 2002 roku. W ciągu pierwszego roku trzykrotnie ją wznawiano, wkrótce twarda oprawa osiągnęła 150 000 egzemplarzy, a miękka 400 000. Po 10 latach książka stała się międzynarodowym bestsellerem. W lutym 2012 roku została uznana przez Amazon za jedną z najlepszych powieści - jako jedyna wśród prozy obcej.
      Książkę mam za 15zł, kupiona w tamtym roku nad morzem na kiermaszu. W zasadzie sięgnęłam po nią tylko dla tego, że poleciła mi ją mami i ze względu na tytuł. Miałam również myślenie, że jest to zwykły romans, nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam i jakie moje myślenie było błędne (Chyba, że czytaliście to wiecie).
   
 "Jest moc silniejsza niż przestrzeń i czas razem wzięte. 
Jest siła,co wiąże ludzi ze sobą,mocniejsza niż strach i zwątpienie.
Siła,co przywraca wzrok niewidomemu i opiera się normalnym procesom rozkładu."