piątek, 20 października 2017

Proteinowy sernik z białym snickersem #288

Hej, hej! :) Znów mnie tu nie było, ale mam zapierdziel na uczelni. No dobra, może nie aż tak, ale od poniedziałku do środy zajęcia od 9 do 17/18 :) Więc sami rozumiecie. Piątki mam wolne i mam zamiar publikować posty. Dziś przychodze z przepisem na super sernik! zdrowy i przepyszny. Nie będe kłamać, ale tak naprawdę nic nie przebije prawdziwego sernika mamy! :) Dobra, dobra nie będę się tu niepotrzebnie rozpisyać, przepis znajdziecie TU .


Dla tych którzy nie mają instagrama przepis wklejam tu: 
  • 2 op. wysokobiałkowego jogurtu naturalnego (lidl, biedra), 
  • 40g budyniu waniliowego - proszek.
  • 100g białek jaj ubitych na pianę 
wymieszać dokładnie.
  • do środka wrzucić pokrojonego białego snickersa. 
  • masę wylać do keksówki na 50g ułożonych biszkoptów. 
  • piec w 180°C przez 45 minut.
 Robienie tego ciasta to dosłownie chwila! Więc jak najbardziej polecam! Jutro sobota i można robić, a rodzina na pewno będzie zachwycona. Może dacie znać jaki chcecie następny post? Przepis na fit pizze, na ciasto kokosowe czy może recenzje serum do rzęs? :) Dajcie znać w komentarzach.

wtorek, 12 września 2017

Mocno kokosowe ciasto! #287

Hej! :)
Wiem, że poprzedni post sugerował, że może mnie tu już nie być, raczej żadnych postów, ale jednak postanowiłam coś tu napisać. Dziś przychodzę do was z ciastem (mocno) kokosowym. Od razu zaznaczam, że przepis nie jest mój i raczej wszystkie ciasta i inne rzeczy które będę tu wrzucać nie będą moimi pomysłami. Postanowiłam po prostu, że będę tu pokazywać ciekawe przepisy, które znalazłam na insta i które wypróbowałam :) Akurat ten jest od: INSTAGRAM i tam również jest przepis. Natomiast tutaj również go dodam dla tych, którzy nie mają dostępu do insta.

Ciasto mi wyszło! I to nawet bardzo dobre, lubie kokos, więc dla mnie to, że jest go aż 'tyle' to nie problem. Dla mojego chłopaka za mało słodkiego, ale to nic dziwnego, zawsze jest za mało słodkie.
Przyznam się, że pierwszy raz przy tym cieście(?) wyszła mi żelatyna, bez żadnych grudek, idealnie wręcz. Nigdy wcześniej mi to nie wychodziło i było coś nie tak. Jednak już wszystko ogarnęłam :)

Moje ciasto wyszło tak:  

Było pyszne, ale myśle, że następnym razem dodam troche dżemu.


Przepis: 
 Spod
-5 łyżek mąki kokosowej
-1 łyżka oleju kokosowego (płynnego) - Ja osobiście nie miałam, więc nie dałam.
-1 łyżka miodu
-4 jajka
Wszystko razem wymieszać i wyłożyć na blaszkę. Pięć ok 15 min w temp 180 stopni.
Pozostawić do wystygnięcia.
Góra
*Rozpuściłam ok 20g. żelatyny w 150ml wody. I zostawiam do wystygnięcia.
-1,5 puszki mleka kokosowego (puszka części stałej i pól puszki części płynnej)
-5 łyżek mąki kokosowej.
-150 g wiórków kokosowych - Mi się chyba więcej sypnęło!
-40g odzywki białkowej - ja dodałam o smaku Waniliowym.
Wszystko razem mieszamy w misce i dodajemy wystudzoną żelatynę do masy. Całość przelewamy na wcześniej już upieczony spod i wkladam do lodówki. Smacznego!  

Niestety za długo trzymałam spód w piekarniku i nie wyszedł taki jak chciałam, 
ale myśle, że następnym razem będzie lepiej! :) 


piątek, 7 lipca 2017

6 miesięcy później. #286

Mineło ponad 6 miesięcy od ostatniego posta. Miałam bardzo dużu pomysłów na to o czym powinnam tu napisać, ale tak naprawdę chyba nigdy nie chciałam tego robić i zawsze było coś ważniejszego. Teraz mam już wakacje, skończyłam 1 rok studiów i jakby to się nie skończyło to idę dalej. Oczywiście ten free time to tylko teoretycznie, ponieważ trzeba się do jakieś pracy załapać. Prawdziwe wakacje będę miała w sierpniu jak z ukochanym pojedziemy nad morze, znów wybraliśmy Rewal. To naprawdę fajne miasto, a obok jest Niechorze, które również darzę wielką sympatią. U mnie nic się nie zmieniło, nadal w tym samym miejscu, nadal mieszkamy razem, nadal studiuje psychologie (nadal, jak przecież dopiero zaczęłam tak naprawdę) nadal ćwiczę i staram się zdrowo jeść - dla zdrowia, siebie i mojego chorego żołądka. I nie, nie narzekam, że tak jest, bo jestem bardzo szczęśliwa z tego wszystkiego i z tego gdzie jestem i że właśnie z nim - zaraz minie 3,5 roku, a przed nami jeszcze całe życie razem. Dziękuje kochanie.

Nie wiem kiedy kolejny raz coś tu napisze i czy w ogóle napisze. Chyba już nie potrafie tego robić i to nie dla mnie, chociaż czasami naprawdę bardzo bym chciała, ale później to wszystko gdzieś ulatuje i ta moja 'chęć' zanika, tak po prostu. To tyle.



 

sobota, 31 grudnia 2016

To był dobry rok! #285

Rok 2016 powoli się kończy. Nie wiem jak to się stało, że tak szybko zleciał, nie wiem kiedy, ale taka kolej rzeczy. Jeden rok odchodzi, przychodzi następny. Czy ten rok był dla mnie dobry/udany? Nie mogę nic innego napisac jak to, że był, a nie, nadal jeszcze jest to bardzo dobry i szczęśliwy rok. Prawda jest taka, że od 3 lat każdy rok jest dobry, ponieważ mam przy sobie najważniejszą osobę dla mnie, mam miłośc i daje miłość. 
Jednak to dopiero w tym roku udało mi się osiągnać to co planowałam od bardzo dawna i układa się tak jak chce.
   
Luty-marzec pokazał mi, że trzeba walczyć o swoje marzenia, nawet te najmniejsz i walczyć o siebie, o swoje i nigdy się nie poddawać. Co przyczyniło się do tego co pisałam wyżej, czyli osiągnięcie swoich postanowień z dzieciństwa(?) Zdana matura, studia, zamieszkanie z najwaspanialszym mężczyzną na całej ziemi! Dopiero grudzień dał się we znaki - chyba najgorszy miesiąc z całego roku, ale przecież nie może być zbyt kolorowo. A najważniejsze jest to, że kolejny rok spędziłam z miłością mojego życia i wydaje mi się, że to jest najpiękniejsze i najlepsze co mnie spotkało nie tylko w tym roku a we wszystkich 3 razem wziętych. 

Niestety rok nie był dobry jeżeli chodzi o zdrowie.. które ponoć jest najważniejsze.


Postanowień na nowy rok nie mam, jak co roku. Nadal będę ćwiczyć, zdrowo się odzywiać, czytać książki i słuchać tego samego gatunku muzycznego. Życzę sobie tylko aby ten rok był również dobry, aby udało mi się osiągnąć to o czym marze i żebyśmi razem byli szczęsliwi, ale to już zależy tylko od nas. I żebym przetrwała sesje egzaminacyjną i wszystko pozaliczała. I bym już przestała się denerwować bez powodu i znalazła czas też na bloga. 

Wam życzę oczywiście aby przyszły rok był szczęśliwy i udany. Spełniajcie swoje marzenia i nie poddawajcie się nigdy. Życzę wam byście nie zapominali o tym co w życiu jest najważniejsze. Szczerych i prawdziwych przyjaciół. I oczywiście miłości, prawdziwej *Świat potrzebuje miłości* W życiu liczy się tylko miłość, możecie mi wierzyć lub nie, ale tak jest.


poniedziałek, 3 października 2016

Pierwszy dzień na uczelni #284.

Tak więc, dziś zaczęłam swoją przygodę ze studiami (Psychologia). Pierwszy dzień - spotkanie organizacyjne i jeden wykład. Jak na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie nic powiedzieć, może co tyle, że muszę ogarnąć ten plan. Bardzo dawno nic tu nie pisałam, ale przeprowadzka i zawsze coś. Zresztą tak jak pisałam kiedyś będę się tu pojawiać tylko gdy będę chciała, mam wrażenie, że czasem pisałam by pisać, a to jednak chyba nie o to chodzi? Także posty będą tylko czasami, ale mam nadzieje, że za to jakość będzie lepsza.


Oprócz tego, razem mieszka nam się bardzo dobrze.
Jest idealnie, tak jak powinno być.