Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tematyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tematyka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 lipca 2017
6 miesięcy później. #286
Mineło ponad 6 miesięcy od ostatniego posta. Miałam bardzo dużu pomysłów na to o czym powinnam tu napisać, ale tak naprawdę chyba nigdy nie chciałam tego robić i zawsze było coś ważniejszego. Teraz mam już wakacje, skończyłam 1 rok studiów i jakby to się nie skończyło to idę dalej. Oczywiście ten free time to tylko teoretycznie, ponieważ trzeba się do jakieś pracy załapać. Prawdziwe wakacje będę miała w sierpniu jak z ukochanym pojedziemy nad morze, znów wybraliśmy Rewal. To naprawdę fajne miasto, a obok jest Niechorze, które również darzę wielką sympatią. U mnie nic się nie zmieniło, nadal w tym samym miejscu, nadal mieszkamy razem, nadal studiuje psychologie (nadal, jak przecież dopiero zaczęłam tak naprawdę) nadal ćwiczę i staram się zdrowo jeść - dla zdrowia, siebie i mojego chorego żołądka. I nie, nie narzekam, że tak jest, bo jestem bardzo szczęśliwa z tego wszystkiego i z tego gdzie jestem i że właśnie z nim - zaraz minie 3,5 roku, a przed nami jeszcze całe życie razem. Dziękuje kochanie.
sobota, 31 grudnia 2016
To był dobry rok! #285
Rok 2016 powoli się kończy. Nie wiem jak to się stało, że tak szybko zleciał, nie wiem kiedy, ale taka kolej rzeczy. Jeden rok odchodzi, przychodzi następny. Czy ten rok był dla mnie dobry/udany? Nie mogę nic innego napisac jak to, że był, a nie, nadal jeszcze jest to bardzo dobry i szczęśliwy rok. Prawda jest taka, że od 3 lat każdy rok jest dobry, ponieważ mam przy sobie najważniejszą osobę dla mnie, mam miłośc i daje miłość.
Jednak to dopiero w tym roku udało mi się osiągnać to co planowałam od bardzo dawna i układa się tak jak chce.
Luty-marzec pokazał mi, że trzeba walczyć o swoje marzenia, nawet te najmniejsz i walczyć o siebie, o swoje i nigdy się nie poddawać. Co przyczyniło się do tego co pisałam wyżej, czyli osiągnięcie swoich postanowień z dzieciństwa(?) Zdana matura, studia, zamieszkanie z najwaspanialszym mężczyzną na całej ziemi! Dopiero grudzień dał się we znaki - chyba najgorszy miesiąc z całego roku, ale przecież nie może być zbyt kolorowo. A najważniejsze jest to, że kolejny rok spędziłam z miłością mojego życia i wydaje mi się, że to jest najpiękniejsze i najlepsze co mnie spotkało nie tylko w tym roku a we wszystkich 3 razem wziętych.
Niestety rok nie był dobry jeżeli chodzi o zdrowie.. które ponoć jest najważniejsze.
Postanowień na nowy rok nie mam, jak co roku. Nadal będę ćwiczyć, zdrowo się odzywiać, czytać książki i słuchać tego samego gatunku muzycznego. Życzę sobie tylko aby ten rok był również dobry, aby udało mi się osiągnąć to o czym marze i żebyśmi razem byli szczęsliwi, ale to już zależy tylko od nas. I żebym przetrwała sesje egzaminacyjną i wszystko pozaliczała. I bym już przestała się denerwować bez powodu i znalazła czas też na bloga.
Wam życzę oczywiście aby przyszły rok był szczęśliwy i udany. Spełniajcie swoje marzenia i nie poddawajcie się nigdy. Życzę wam byście nie zapominali o tym co w życiu jest najważniejsze. Szczerych i prawdziwych przyjaciół. I oczywiście miłości, prawdziwej *Świat potrzebuje miłości* W życiu liczy się tylko miłość, możecie mi wierzyć lub nie, ale tak jest.
czwartek, 1 września 2016
Nic o czymś, coś o niczym? #283.
Nie było mnie tu trochę. Nie pytajcie dlaczego, po prostu za dużo tego było, mało czasu, może i chęci. Nie będę mówić, że się to poprawi, bo nie wiem tak naprawdę co będzie. Jest dziś 1 września - Wszystkim się to kojarzy z rozpoczęciem roku, a mi z rocznicą rozpoczęcia II wojny światowej. Prawda jest niestety taka, że przynajmniej 50-60% ludzi o tym nie pamięta i nie tylko młodzież, ale także dorośli, to smutne. Ja mam jeszcze miesiąc wakacji, nie wiem czy pisałam, nie pamiętam, ale zdecydowałam się na psychologię, głupia byłam, że się w ogóle zastanawiałam, jak mi nie pójdzie to przynajmniej nie będę żałować, że nie spróbowałam, ale przynajmniej zaczynam coś o czym marzyłam od dziecka. Co jeszcze? No tak jak pisałam, mam jeszcze miesiąc wolnego, praca zakończona i szukamy mieszkania do wynajęcia, co trochę jest nerwujące czasami. U mnie wszystko idealnie, układa się.
piątek, 15 lipca 2016
Trudna decyzja(?) #281
Zacznę od tego, że odkąd tylko pamiętam, czyli od podstawówki zawsze myślałam o tym aby pójść na studia psychologiczne, teraz gdy mam 21 lat nic się nie zmieniło, zawsze ta myśl była w moim życiu, zawsze o tym każdemu mówiłam. Niestety rok temu nie zdałam matury z matematyki. Wszystkie moje plany w tamtym czasie poszły.. zresztą, wiecie gdzie. Udało się w tym roku, radość - normalne, tym bardziej, że udało się ją zdać trochę lepiej niż trzeba. Dla niektórych może się wydawać łatwe zdanie matury z matematyki i co to te 30%, ale ja mimo tego, że przez całe technikum nie miałam problemów z tym przedmiotem to ten egzamin mnie pokonał. Wracając do tematu, no cieszyłam się i od razu pomyślałam 'Psychologia' ewentualnie 'Logistyka' - kontynuacja po szkole, gdzie? w Zielonej Górze, gdzie indziej niby mogłabym się dostać? ale w razie czego wysłałam podanie również na inne uczelnie i na inne kierunki, a w tym Poznań - psychologia! Nie dostałam się, nic się nie stało, na 200 miejsc 1300 osób. I Wrocław - stosunki międzynarodowe - Tak, dostałam się, zawiozłam papiery i można powiedzieć, że jestem już Studentką, chociaż prawdziwa lista ma być bodajże 20 lipca. Oczywiście, że się cieszę, Wrocław, większe miasto, lepsze perspektywy, całkiem inny kierunek, nawet nie tak daleko - 2h samochodem. Zostaje jednak jeden problem. Wyniki rekrutacji w Zielonej Górze dopiero 19 lipca, rzecz jasna nie mam 100% pewności, że się tam dostanę czy na psychologie czy to na logistykę, ale już teraz nie jestem w stanie podjąć decyzji gdzie iść i co robić. Zielona Góra - 30km dalej i oczywiście mój wymarzony kierunek, o którym myślałam od dziecka, zdawałam specjalnie do tego biologie, no przecież zawsze chciałam to robić mimo, że milinów z tego zawodu mieć nie będę, a tu ku moje zdziwieniu jest Wrocław - miasto jednak większe, ciekawsze. Dla mnie to jest ciężka decyzja, którą niestety muszę podjąć sama i nikt, ani rodzina ani chłopak i znajomi nie podejmą tego za mnie. Może dla kogoś to głupie, tymbardziej, że jeszcze nie wiem czy dostałam się na psychologie, ale dla mnie to ważne, przecież w przyszłości jednak zamierzam robić coś w zawodzie, który skończę. Zostaje jeszcze logistyka, podobny kierunek z technikum, nie wiem.. Muszę to przemyśleć.
Nie wiem czemu to napisałam, może tego potrzebowałam.. Miłego dnia i weekendu!
Nie wiem czemu to napisałam, może tego potrzebowałam.. Miłego dnia i weekendu!
EDIT: Dostałam się na psychologię, to będzie ciężki wybór..
Jednak mam nadzieje, że wybiorę dobrze, chociaż tego nigdy pewna nie będę.
wtorek, 5 lipca 2016
Do trzech razy sztuka! #280
Mówi się, że do trzech razy sztuka! I u mnie się to sprawdziło! Udało się zdać maturę z matematyki! Oczywiście lepiej było by zdać od razu, ale noga mi się podwinęła.. Cóż, zdarza się. Ważne, że zdałam, że udało mi się i mam maturę i mogę zapisać się na studia! Oby to też wyszło i dostała się tam gdzie chce! ;)
A jak wam poszło tegoroczni maturzyści?
| INSTAGRAM |
piątek, 24 czerwca 2016
Zdrowe ciasteczka białkowe! #279
Dawno mnie tu nie było. Sama nie wiem dlaczego, tak wyszło - po prostu. Nie będę się zasłaniać brakiem czasu, bo go można znaleźć zawsze jak się tylko chce. Co u mnie nowego? W zasadzie nic. Od prawie miesiąca jestem na stażu - na początku nie chciałam iść, ale wyszło jak wyszło. Wczoraj robiłam gastroskopie - nie zniosłam jej najlepiej, ale dałam radę. Wyniki też nie pozytywne, ale przecież 'Zawsze może być gorzej' . Dziś jednak nie o tym, przychodzę do was z białkowymi ciastkami, które bez problemu można zrobić w domu i jak najbardziej są smaczne!
Przygotowanie:
Do miski dajemy same białka jaj i płatki owsiane lub musli - Wyżej napisałam 120g. Jednak to wszystko zależy od ilości białek. Nie można pozwolić aby płatków było więcej od jajek, ponieważ wtedy ciastka wyjdą zbyt suche. Następnie kolejne dodatki i mieszamy aż do momentu ubitych białek. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy ciastka i wykładamy na blaszkę (Ja osobiście najpierw wykładam ją specjalnym papierem) i pieczemy przez 12-15min. Jak widać to nic skomplikowane i każdy jest wstanie je zrobić, a co najważniejsze są bardzo zdrowe!
Zrobienie tego typu ciasteczek nie jest wcale kosztowane i nie zajmują dużo czasu.
Więc czego potrzebujesz?
- Płatki owsiane ok. (120g) lub musli.
- Otręby pszenne.
- Białka jaj, 5-10
- Dodatkowo ja dodaje wiórki kokosowe, trochę masła orzechowego i czasem odżywkę białkową.
- Można dodać cukier/miód - ja osobiście cukru nie dodaje. Miodu nie lubię, więc jak już tylko łyżeczkę.
- Robiłam również z truskawkami jak i bananami - Więc spokojnie można dodawać.
![]() |
| Tutaj ostatnio zrobione ciastka z truskawkami. |
Do miski dajemy same białka jaj i płatki owsiane lub musli - Wyżej napisałam 120g. Jednak to wszystko zależy od ilości białek. Nie można pozwolić aby płatków było więcej od jajek, ponieważ wtedy ciastka wyjdą zbyt suche. Następnie kolejne dodatki i mieszamy aż do momentu ubitych białek. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Formujemy ciastka i wykładamy na blaszkę (Ja osobiście najpierw wykładam ją specjalnym papierem) i pieczemy przez 12-15min. Jak widać to nic skomplikowane i każdy jest wstanie je zrobić, a co najważniejsze są bardzo zdrowe!
Próbowaliście je robić, czy dopiero zamierzacie?
wtorek, 5 kwietnia 2016
Zdjęcia z wakacji 2015 cz2. #270
Długo mnie tu nie było, ale nie miałam na to czasu. Teraz jak już nie pracuje powinnam bywać tutaj częściej, ale to też nie pewne, bo zaraz maj - poprawka, no nic. Zobaczymy jak będzie. Dzisiaj druga część zdjęć z wakacji (Z Niechorza) z 2015r. Muszę w końcu je dodać, bo zaraz minie rok - kolejne wakacje, zdjęcia.
Kolejna część zdjęć i zarazem ostatnia już niebawem. Zdjęcia były robione telefonem, przed wyjazdem - dla tego nie najlepsza jakość. U mnie wszystko w porządku, wszystko się układa - jest tak jak powinno być. Mamy piękną pogodę, niestety ma się zmienić, ale jeszcze do nas wróci.
Kolejna część zdjęć i zarazem ostatnia już niebawem. Zdjęcia były robione telefonem, przed wyjazdem - dla tego nie najlepsza jakość. U mnie wszystko w porządku, wszystko się układa - jest tak jak powinno być. Mamy piękną pogodę, niestety ma się zmienić, ale jeszcze do nas wróci.
poniedziałek, 14 marca 2016
Mój drugi tatuaż. #269
Trochę mnie tu nie było, ale praca nie pozwala mi na to i brak czasu. Dziś zaczynam nocki, więc teraz mogę coś tu napisać. Wcześniej miałam ciągle pierwsze zmiany, ale nawet to nie pozwalało mi tu być częściej, nie ważne. Jeszcze ponad dwa tygodnie i kończę pracę, skupiam się na czymś ważniejszym. Dzisiaj o moim drugim tatuażu, który zrobiłam sobie 11.12.2015r. - Więc to już jakiś czas temu, ale była jedna poprawka, wreszcie jednak zabrałam się za ten post. Swój pierwszy tatuaż zrobiłam ponad miesiąc przed 18stką - 15 maja 2013r i był to napis. I wiecie jak to jest - zrobisz pierwszy i chcesz następny, u mnie to trochę zajęło, wolałam wydać pieniądze zawsze na coś innego, ważniejszego. Przyszedł jednak taki dzień gdzie zdecydowałam się na następny, więc i go zrobiłam.
Tak, tatuaż boli.. Kilka osób może się zastanawiać 'Czemu taki napis/wzór' - Dla mnie ma znaczenie i zostawiam to dla siebie. Oczywiście planuje kolejne tatuaże, mam kilka pomysłów. Na pewno będę dorabiać Smoka do drugiego tatuażu a następnie cały rękaw, ale to dopiero za jakiś czas, daleki czas. Akceptujecie tatuaże? Macie? A może dopiero planujecie zrobić? Miłego Dnia.
Tak, tatuaż boli.. Kilka osób może się zastanawiać 'Czemu taki napis/wzór' - Dla mnie ma znaczenie i zostawiam to dla siebie. Oczywiście planuje kolejne tatuaże, mam kilka pomysłów. Na pewno będę dorabiać Smoka do drugiego tatuażu a następnie cały rękaw, ale to dopiero za jakiś czas, daleki czas. Akceptujecie tatuaże? Macie? A może dopiero planujecie zrobić? Miłego Dnia.
wtorek, 16 lutego 2016
Jak schudłam? Odpowiedzi na wasze pytania. #267.
Miało być o czymś innym. Jednak do tego posta również zabieram się bardzo długo. Przynajmniej kilka miesięcy, dlaczego tak to odwlekam? Sama nie wiem, nie ważne. Dla tych co są tu 'nowi' i nie wiedzą - 22 lutego 2014 roku wzięłam się za siebie - zaczęłam ćwiczyć, wprowadziłam dietę. Dzięki temu schudłam! Ile? 20 kg (Ważyłam 66kg) Udało mi się to w jakieś pól roku - jeśli nie szybciej, bo w sierpniu ważyłam już 50kg. W tym poście chce umieścić najważniejsze i najczęściej pojawiające się pytania od was, tak aby wszystko było w jednym miejscu.
1. Motywacja - Ciężko jest mi odpowiedzieć skąd się u mnie wzięła. Nie potrafię nikogo zmotywować. U mnie to było nagłe, po prostu chciałam coś zmienić w sobie.. Chciałam w końcu schudnąć, bo pewnie jak nie jedna osoba miałam kilka takich prób i wcześniej wcale mi nie wychodziło. A może chciałam pokazać innym, że da się wszystko. Chłopak mnie bardzo motywował, nadal to robi. Bardzo ważne jest mieć przy sobie taką osobę, która będzie Cie w tym wspierać, bo są dni, że ma się dość. Mija drugi rok a ja nadal ćwiczę..
2. Dieta - Mówi się, że 70% to dieta a reszta ćwiczenia. Pewnie tak jest, pewnie powinnam się z tym zgodzić. Jednak u mnie było odwrotnie, ja postawiłam na ćwiczenia. Jadłam 5 posiłków dziennie o tych samych porach. Wyeliminowałam jedynie fast foody, słodycze (całkowicie) oraz alkohol. Tak to jadłam wszystko - pierogi, schabowe, mielone, ziemniaki, co tylko chciałam, może jedynie w mniejszych ilościach. I nie został mi nigdzie nie potrzebny tłuszcz, więc tak, u mnie wygrały ćwiczenia. Może dla tego, że więcej spalałam niż przyjmowałam.
3. Ćwiczenia - Skakanka! - Cudowne 'urządzenie' za czasów dziecka, kiedy to służyła jako zabawka, przyjemność, rozrywka. Teraz dzięki temu schudłam.. dodatkowo różne abs'y z youtube, brzuszki. Na skakance zaczęłam od 20 minut (bez przerw) co jakiś czas oczywiście zwiększałam ten czas.. aż doszłam do 2godzin dziennie również bez przerw. I tak skakałam od 22 lutego do bodajże 10 grudnia 2014r. Mimo, że już dawno schudłam i wyglądałam dobrze(?) tak. WAŻNE! Niestety/stety skakałam codziennie i tu zrobiłam ogromny błąd - a mianowicie, moje nogi tego nie wytrzymały, zaczęły pojawiać się bóle nóg, czasem wyrywał mnie ze snu i nie mogłam spać. I uwierzcie jestem wytrzymała bardzo na ból to czasem miałam ochotę płakać i nie dawałam rady. Umiejscowiony był na piszczelach.. Byłam z tym u lekarza rodzinnego, brałam tabletki - nie pomagały. Następnie specjalista - 30 zabiegów (lasery, prądy i coś) i mimo, że po kilku zabiegach ból był jeszcze gorszy to w końcu pomogło! Zero bólu! Nie mówię, że wcale, bo czasem go odczuwałam jak się nachodziłam. Już od około 2 miesięcy ból nie pojawia się wcale. Namęczyłam się bardzo, cierpiałam - naprawdę i może dla kogoś być to dziwne, ale to był ogromny ból. Więc jeżeli będziecie chcieli zacząć przygodę ze skakanką/bieganiem - róbcie przerwy, co 2 dni przynajmniej!
4. Jak to wygląda teraz? - Nadal jem tak jak pisałam wyżej. Chociaż teraz częściej sobie na coś pozwalam. Nadal ćwiczę - odrzuciłam skakankę całkowicie. Skupiłam się na brzuchu, ramionach oraz pośladkach i tak już trwam prawie rok. Dwa razy w tygodniu pośladki i brzuch oraz ramiona i raz w tygodniu cardio! - trzeba czasem coś spalić! Oczywiście mam przerwy w ćwiczeniach jak wyjeżdżam na wakacje i robię regeneracje aby organizm odpoczął. Na razie nie zamierzam skorzystać z siłowni, może nie długo się to zmieni.. teraz nie mam czasu.
Teraz jak zaczęłam pracować to jest trochę ciężej, nie mogę jeść już aż tak regularnie. W tamtym tygodniu miałam nocki i nie byłam wstanie wcale ćwiczyć, cały dzień odsypiałam, ale już zaczynam z powrotem! Uwielbiam to.. Nie wyobrażam sobie przestać ćwiczyć na stałe. Daje mi to ogromną siłę, energię! ;) Polecam każdemu! (Chociaż wydaje mi się, że pracując tam i tak dużo spalam i narobię mięśni!) Mam zamiar kiedyś kupić sobie worek treningowy i na nim wyładowywać wszystkie swoje negatywne emocje. Coś wspaniałego.
"Nie trzeba wierzyć w cuda, wystarczy wierzyć w siebie,
możesz osiągnąć wszystko, tylko musisz to wiedzieć."
możesz osiągnąć wszystko, tylko musisz to wiedzieć."
1. Motywacja - Ciężko jest mi odpowiedzieć skąd się u mnie wzięła. Nie potrafię nikogo zmotywować. U mnie to było nagłe, po prostu chciałam coś zmienić w sobie.. Chciałam w końcu schudnąć, bo pewnie jak nie jedna osoba miałam kilka takich prób i wcześniej wcale mi nie wychodziło. A może chciałam pokazać innym, że da się wszystko. Chłopak mnie bardzo motywował, nadal to robi. Bardzo ważne jest mieć przy sobie taką osobę, która będzie Cie w tym wspierać, bo są dni, że ma się dość. Mija drugi rok a ja nadal ćwiczę..
2. Dieta - Mówi się, że 70% to dieta a reszta ćwiczenia. Pewnie tak jest, pewnie powinnam się z tym zgodzić. Jednak u mnie było odwrotnie, ja postawiłam na ćwiczenia. Jadłam 5 posiłków dziennie o tych samych porach. Wyeliminowałam jedynie fast foody, słodycze (całkowicie) oraz alkohol. Tak to jadłam wszystko - pierogi, schabowe, mielone, ziemniaki, co tylko chciałam, może jedynie w mniejszych ilościach. I nie został mi nigdzie nie potrzebny tłuszcz, więc tak, u mnie wygrały ćwiczenia. Może dla tego, że więcej spalałam niż przyjmowałam.
3. Ćwiczenia - Skakanka! - Cudowne 'urządzenie' za czasów dziecka, kiedy to służyła jako zabawka, przyjemność, rozrywka. Teraz dzięki temu schudłam.. dodatkowo różne abs'y z youtube, brzuszki. Na skakance zaczęłam od 20 minut (bez przerw) co jakiś czas oczywiście zwiększałam ten czas.. aż doszłam do 2godzin dziennie również bez przerw. I tak skakałam od 22 lutego do bodajże 10 grudnia 2014r. Mimo, że już dawno schudłam i wyglądałam dobrze(?) tak. WAŻNE! Niestety/stety skakałam codziennie i tu zrobiłam ogromny błąd - a mianowicie, moje nogi tego nie wytrzymały, zaczęły pojawiać się bóle nóg, czasem wyrywał mnie ze snu i nie mogłam spać. I uwierzcie jestem wytrzymała bardzo na ból to czasem miałam ochotę płakać i nie dawałam rady. Umiejscowiony był na piszczelach.. Byłam z tym u lekarza rodzinnego, brałam tabletki - nie pomagały. Następnie specjalista - 30 zabiegów (lasery, prądy i coś) i mimo, że po kilku zabiegach ból był jeszcze gorszy to w końcu pomogło! Zero bólu! Nie mówię, że wcale, bo czasem go odczuwałam jak się nachodziłam. Już od około 2 miesięcy ból nie pojawia się wcale. Namęczyłam się bardzo, cierpiałam - naprawdę i może dla kogoś być to dziwne, ale to był ogromny ból. Więc jeżeli będziecie chcieli zacząć przygodę ze skakanką/bieganiem - róbcie przerwy, co 2 dni przynajmniej!
![]() |
| 66 - 48kg. |
'Na początku będą pytać, po co to robisz. Później zapytają jak to zrobiłeś/aś'
4. Jak to wygląda teraz? - Nadal jem tak jak pisałam wyżej. Chociaż teraz częściej sobie na coś pozwalam. Nadal ćwiczę - odrzuciłam skakankę całkowicie. Skupiłam się na brzuchu, ramionach oraz pośladkach i tak już trwam prawie rok. Dwa razy w tygodniu pośladki i brzuch oraz ramiona i raz w tygodniu cardio! - trzeba czasem coś spalić! Oczywiście mam przerwy w ćwiczeniach jak wyjeżdżam na wakacje i robię regeneracje aby organizm odpoczął. Na razie nie zamierzam skorzystać z siłowni, może nie długo się to zmieni.. teraz nie mam czasu.
Teraz jak zaczęłam pracować to jest trochę ciężej, nie mogę jeść już aż tak regularnie. W tamtym tygodniu miałam nocki i nie byłam wstanie wcale ćwiczyć, cały dzień odsypiałam, ale już zaczynam z powrotem! Uwielbiam to.. Nie wyobrażam sobie przestać ćwiczyć na stałe. Daje mi to ogromną siłę, energię! ;) Polecam każdemu! (Chociaż wydaje mi się, że pracując tam i tak dużo spalam i narobię mięśni!) Mam zamiar kiedyś kupić sobie worek treningowy i na nim wyładowywać wszystkie swoje negatywne emocje. Coś wspaniałego.
Najbardziej aktualne zdjęcie - waga 48kg.
Pamiętajcie, że to wasze życie, tylko i wyłącznie. To zależy od was co zrobicie ze swoim życiem. Jednak musicie wiedzieć, że jak narzekacie komuś jak to źle wyglądacie i źle czujecie się w swoim ciele, a nic z tym nie robicie to jest maga wkurzające, bo naprawdę nie trzeba wiele, trochę chęci i dużo wiary w siebie. A pokażecie wszystkim, a zwłaszcza sobie, że się da osiągnąć to co chcemy. Oczywiście nie musicie.. Wy macie się czuć sami ze sobą dobrze, a że inni gadają.. No gadali zawsze i zawsze będą. Waga mi się utrzymuje, nie muszę nic wielkiego robić by tak było.. Powinnam przytyć do 50kg (niby) bo mam niedowagę, ale mi się nie udaje, odkąd schudłam nigdy nie przekroczyłam wagi 49kg (Niestety mogą mieć na to wpływ również co innego) Jestem z siebie zadowolona i dumna, że mi się udało. Jeżeli macie zamiar się zmieniać to ja wam mogę życzyć tylko powodzenia i cierpliwości! Ale uwierzcie mi, że powiecie sobie sami do siebie 'Było warto' Bo warto.
Jeżeli macie jakieś pytania zadawajcie, a na pewno postaram się na nie odpowiedzieć.
niedziela, 31 stycznia 2016
Zdjęcia z wakacji 2015! #263
Cześć! Ostatnio doszłam do wniosku, że minęło tyle czasu od wakacji a ja w zasadzie nie dodałam żadnych zdjęć z nich a mam ich dużo, bardzo dużo. Chciałam na początku dodać je względem jakiegoś schematu.. Ale raczej już mi to nie wyjdzie. W jednym poście pewnie już nie uda mi się ich zamieścić, ale coś wymyśle by wszystkie się tu znalazły. Na razie będą to ogólne zdjęcia - następnie postaram się dodać zdjęcia, które były robione w formie 'sesji' (amatorsko) i wtedy zakończę ten etap ze zdjęciami z wakacjami. Cały czas przymierzam się do zrobienia normalnej sesji.


Niechorze 2015!
Drugie wakacje razem!


Ja o lecie, słońcu i plaży, a za oknem taka pogoda - wieje i zimno, ale kiedyś musiałam to zrobić, a znów przyjdą wakacje i nowe zdjęcia! ;) Ja w zasadzie mam wakacje już od 9 miesięcy! ;) Ale chciałabym już lato, słońce, by grzało, morze.. Nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu razem. Tego aby po powrocie móc zacząć szukać własnego mieszkania! Miłej niedzieli!
piątek, 22 stycznia 2016
Herbata z liści konopi. #261
Miała być recenzja kolejnej książki, no, ale będzie następnym razem. Dzisiaj chciałam napisać o herbacie z liści konopi, którą ostatnio zamówiłam. Na początku dodam, że wszystko jest legalne, a herbata nie zawiera THC. Dlaczego ją kupiłam? Pewnie nie wiecie, ale mam nerwicę przez co odczuwam nerwobóle w podbrzuszu w mostku i czasem w żołądku. Do tego 'choruję' na refluks (Zgaga, nadkwaśność, bóle brzucha) Czasem również mam problemy z bezsennością. Oczywiście na wszystko mam leki.. ale powiedzmy sobie szczerze, kto chce brać ciągle leki, które czasem nie pomagają. Więc czemu by nie spróbować czegoś naturalnego co może pomóc? Więc zdecydowałam się właśnie na tą o to herbatę.
Cena herbaty jest różna, zależna od gram i w jakim sklepie zamówicie, ja za 50g. zapłaciłam jakieś 17zł. Uważam, że cena nie jest duża. Działanie herbaty jest bardzo dobre.. Na pewno poprawia samopoczucie [Nawet teraz ją pije, bo miałam gorszą chwile i już jest lepiej] również pomaga przy nerwobólach. Mogę również powiedzieć, że jak ją wypije to nie denerwuje się, a na pewno nie aż tak. Według mnie najbardziej pomaga na problemy żołądkowe! Jestem zadowolona i na pewno będę ją kupować już cały czas. Mogę polecić tą herbatę każdemu, nie tylko osobą, którzy mają problemy z dolegliwościami o których jest mowa na górze, ale także tym, którzy chcą poprawić jakość swojego życia!
'Konopie posiadają wyjątkowe właściwości odżywcze, które charakteryzuje wysoka zawartość białka, niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz witamin i minerałów. Konopie pozytywnie wpływają na trawienie, metabolizm, odporność oraz samopoczucie.'
Właściwości herbaty z liści konopi:
- Pomaga w stanach wyczerpania organizmu.
- Działa antyoksydacyjnie.
- Posiada Witaminy B i E.
- Posiada Witaminy B i E.
- Przynosi ulgę przy wzdęciach, problemach żołądkowo - jelitowych.
- Na bezsenność, uspokaja, poprawia nastrój, łagodzi migreny, nerwobóle.
Sposób przygotowania: 1/2 łyżki liści zalać gorąco wodą (ok. 80 st C) I parzyć pod przykryciem przez 3-5min. Można spożywać również na zimno z dodatkiem kostek lodu i plasterków cytryny.
Zapach/Smak: Herbata jak i same liście pachną dla mnie ziołami, może trochę miętą, czuć nutkę słodyczy, jeżeli tak mogę to nazwać. Sama herbata bardzo mi smakuje, również można pod koniec wyczuć słodycz, ale jak długo będziemy parzyć może mieć trochę goryczy, dla mnie to nie ma większego znaczenia.
Cena herbaty jest różna, zależna od gram i w jakim sklepie zamówicie, ja za 50g. zapłaciłam jakieś 17zł. Uważam, że cena nie jest duża. Działanie herbaty jest bardzo dobre.. Na pewno poprawia samopoczucie [Nawet teraz ją pije, bo miałam gorszą chwile i już jest lepiej] również pomaga przy nerwobólach. Mogę również powiedzieć, że jak ją wypije to nie denerwuje się, a na pewno nie aż tak. Według mnie najbardziej pomaga na problemy żołądkowe! Jestem zadowolona i na pewno będę ją kupować już cały czas. Mogę polecić tą herbatę każdemu, nie tylko osobą, którzy mają problemy z dolegliwościami o których jest mowa na górze, ale także tym, którzy chcą poprawić jakość swojego życia!
Piliście kiedykolwiek? A może dopiero zamierzacie?
sobota, 9 stycznia 2016
Dwa lata za nami. #258
09.01.2014r. - 09.01.2016r.
'Od pierwszego spojrzenia dzisiaj drugi mija rok'
'Od pierwszego spojrzenia dzisiaj drugi mija rok'
Pomyśleć, że ten czas tak szybko leci, że mija nam kolejny drugi rok razem.
Co ja mogę powiedzieć? Jestem najszczęśliwszą osobą mając przy sobie takiego mężczyznę.
Nigdy nie myślałam, że ktoś ze mną może tyle wytrzymać, że ktoś mnie pokocha tak samo mocno.
Jest idealnie. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej, nigdy tak mocno nie kochałam.
Mnóstwo wspaniałych chwil, tych dobrych i złych, ale wspólnych i spędzonych razem.
Przez całe życie nie byłam tak szczęśliwa jak przez te 730 dni.
Często zastanawiam się za co mnie takie szczęście spotkało, tak wielka miłość.
Nigdy nie byłam idealna, popełniłam wiele błędów, ale widocznie każdy zasługuję na szczęście.
Dziękuje Ci kochanie za każdą sekundę razem, za to, że pojawiłeś się w moim życiu.
Jeszcze wszystko przed nami, całe życie przed nami.
Mieliśmy dziś jechać do kina na 'Las samobójców', ponieważ bardzo zainteresował mnie ten film, przez sam fakt, że ten las istnieje naprawdę. Niestety nie grają go w Zielonej, no cóż.. wybieramy się na 'Point break - na fali' w 3d - mam nadzieje, że film będzie wart obejrzenia.
Mieliśmy dziś jechać do kina na 'Las samobójców', ponieważ bardzo zainteresował mnie ten film, przez sam fakt, że ten las istnieje naprawdę. Niestety nie grają go w Zielonej, no cóż.. wybieramy się na 'Point break - na fali' w 3d - mam nadzieje, że film będzie wart obejrzenia.
'Miłość to odpowiedzialność.
Gdy kobietę i mężczyznę łączy miłość
prawdziwa, każde z nich troszczy się o los tej drugiej osoby, jak o swój
własny. Czasem miłość kosztuje wiele wysiłku i cierpienia, ale tylko
wtedy jest prawdziwa, bo miłość to nie jest zabawa.'
2014r. Międzywodzie.
2015r. Niechorze.
Każdemu z was życzę prawdziwej miłości - takiej na całe życie. Osoby, która zawsze będzie przy was. Będzie was kochała szczerze i czy będzie źle czy dobrze nie odejdzie, nie podda się. Będzie walczyć o związek, miłość, o was. Związek to nie tylko szczęście, ale także łzy, złe chwile, ale to po tym poznajemy czy uczucie jest prawdziwe i silne. Każdy marzy o takiej miłości, nikt nie chce być samotny.
Ja już znalazłam swój ideał - wam życzę tego samego.
niedziela, 3 stycznia 2016
Cztery miesiące później.. #257.
Minęły ponad 4 miesiące od mojego ostatniego wpisu na blogu. Musiałam odpocząć, każdy czasem ma gorsze chwilę i takie też niestety i mnie spotkały - Kiedy wszystko Ci się w życiu udaje i nagle coś poszło nie tak i wtedy czujesz swoją pierwszą życiową porażkę. Teraz czuje się silniejsza, o wiele. Uważam, że dobrze, że stało się tak jak się stało. Teraz to dla mnie trochę nawet śmieszne, że tak mnie to załamało, przecież to żaden problem na tle innych problemów ludzi, którzy muszą się zmierzać z chorobami, biedą, głodowaniem, wojnami, śmiercią. Jednak pewnie wiecie jak to jest - własne problemy zawsze się wyolbrzymia i gdy dla innych są błahe dla nas jest inaczej, całkiem.. Jeżeli nie wiecie o czym mowa post TUTAJ.
U mnie w zasadzie nic się nie zmieniło. Nadal jestem w szczęśliwym związku i zaraz minią nam dwa lata i wszystko się idealnie układa. Od października biorę korepetycje i myślę, że teraz mi się uda! Możliwe, że w styczniu zacznę swoją pierwszą prace, ale to się jeszcze okaże co i jak, nie chce zapeszać. Zrobiłam sobie kolejny, drugi tatuaż - 11 grudnia. Już się prawie zagoił. W sprawach zdrowotnych? Jest okej. Jednak muszę uważać na to co jem i nie denerwować się - co u mnie jest bardzo trudne.
Blog wracam na stałe! Nie będę jednak pisać tak jak wcześniej.. Ci, którzy mnie czytają możliwe, że zobaczą różnice. Nadal będę pisać recenzje książek, przeczytałam ich tak dużo i czytam nadal, że jestem dużo do przodu. Myślę, że również dojdą recenzje filmów, ale nad tym się jeszcze zastanawiam. Są książki do których nigdy więcej nie wrócę i będę chciała je sprzedać albo zrobię jakieś konkursy, ale o tym dowiecie się w swoim czasie. A recenzje zacznę od następnego tygodnia! ;)
Miałam tutaj wrócić wcześniej, ale ten czas świąt i sylwestra sprawiał, że nie chciałam czytać prawie na każdym blogu o tym samym.. To nie dla mnie. Prawda, są blogi, które ten czas bardzo fajnie prezentują u siebie. Mam nadzieje, że rozumiecie. Chciałam jeszcze podziękować za tak liczne odwiedziny na moim blogu mimo mojej nieobecności tutaj, nie spodziewałam się ;)
Ostatnio biorę ciągle udziały w różnych konkursach to i teraz zamierzam spróbować. Konkurs jest na blogu TUTAJ! Można wygrać bardzo dobry głośnik! Blog równiez jest ciekawy - każdy znajdzie coś dla siebie.
U mnie w zasadzie nic się nie zmieniło. Nadal jestem w szczęśliwym związku i zaraz minią nam dwa lata i wszystko się idealnie układa. Od października biorę korepetycje i myślę, że teraz mi się uda! Możliwe, że w styczniu zacznę swoją pierwszą prace, ale to się jeszcze okaże co i jak, nie chce zapeszać. Zrobiłam sobie kolejny, drugi tatuaż - 11 grudnia. Już się prawie zagoił. W sprawach zdrowotnych? Jest okej. Jednak muszę uważać na to co jem i nie denerwować się - co u mnie jest bardzo trudne.
Blog wracam na stałe! Nie będę jednak pisać tak jak wcześniej.. Ci, którzy mnie czytają możliwe, że zobaczą różnice. Nadal będę pisać recenzje książek, przeczytałam ich tak dużo i czytam nadal, że jestem dużo do przodu. Myślę, że również dojdą recenzje filmów, ale nad tym się jeszcze zastanawiam. Są książki do których nigdy więcej nie wrócę i będę chciała je sprzedać albo zrobię jakieś konkursy, ale o tym dowiecie się w swoim czasie. A recenzje zacznę od następnego tygodnia! ;)
Miałam tutaj wrócić wcześniej, ale ten czas świąt i sylwestra sprawiał, że nie chciałam czytać prawie na każdym blogu o tym samym.. To nie dla mnie. Prawda, są blogi, które ten czas bardzo fajnie prezentują u siebie. Mam nadzieje, że rozumiecie. Chciałam jeszcze podziękować za tak liczne odwiedziny na moim blogu mimo mojej nieobecności tutaj, nie spodziewałam się ;)
Ostatnio biorę ciągle udziały w różnych konkursach to i teraz zamierzam spróbować. Konkurs jest na blogu TUTAJ! Można wygrać bardzo dobry głośnik! Blog równiez jest ciekawy - każdy znajdzie coś dla siebie.
A co u was? ;)
piątek, 28 sierpnia 2015
Do zobaczenia.. (wkrótce?) #256
Wybaczcie, że wczoraj nie pojawiła się żadna recenzja i żadne posty wcześniej,
ale nie jestem w stanie nic napisać od paru dni.
Ostatnio mam gorsze dni, ogólnie wszystko się układa, jest dobrze.
Jednak są rzeczy, które sprawiają, że mam gorszy czas..
I może wam się to wydawać głupie, ale to wszystko przez maturę.
Miałam ostatnią szansę by zdać i pójść na wymarzone studia, i mimo wszystko,
że uczyłam się codziennie nie poszło mi wcale i mam rok w tył.
Nie miałam innego planu jak ten, że zdam i pójdę na te studia,
zamieszkam z chłopakiem (To i tak się uda!)
a teraz? Nie wiem, nie widziałam innego wyjścia.
Oczywiście myślałam czasem o tym co będzie jak nie zdam..
ale również nie dopuszczałam do siebie takiej myśli.
Jedynie zostaje mi szukać pracy lub fajnej szkoły policealnej.
Nie tak miało być. Chociaż poprawka była o wiele trudniejsza,
czuje, że się zawiodłam i zjebałam swoją szansę, na którą tak czekałam.
A może tak miało być i w życiu czeka mnie coś lepszego?
Egzamin zawodowy też zawaliłam, ale się nie przejmuję,
bo to wiedziałam i jednak matura jest dla mnie ważniejsza.
Egzamin zawodowy też zawaliłam, ale się nie przejmuję,
bo to wiedziałam i jednak matura jest dla mnie ważniejsza.
Dobrze, że mam wsparcie chłopaka i rodziny.
są najlepsi.
Potrzebuję teraz czasu żeby ogarnąć siebie i to co chce robić dalej. Muszę zdecydować razem z chłopakiem co teraz robimy, czy wyjeżdżamy.. czy zostajemy jeszcze tutaj. Ciężka sprawa i trudna. Oczywiście na blogu nie będzie mnie przez jakiś czas, bo szczerze mówiąc nie jestem.. a raczej nie mam chęci tu teraz być i pisać. Tego posta również miało nie być, ale tak będzie lepiej. Nie wiem kiedy znów tu wrócę, ale postaram się jak najszybciej, albo raczej jak będę na to gotowa.
Jutro (29.08) z chłopakiem na koncert Gurala, nie mogę się doczekać!
597 dni za nami. Kocham z całego serca.
Znajdziesz mnie tutaj:
środa, 29 lipca 2015
Kolejny wspólny wyjazd! #251
Cześć! Od jutra nie będzie mnie na blogu przez następne kilka dni, więc również recenzji książek nie będzie. Jutro razem z chłopakiem wyjeżdżamy na kilka dni nad morze by odpocząć od tego wszystkiego. Ja muszę nabrać sił i odpocząć przed maturą z matematyki i od nauki. To nasz drugi wspólny wyjazd.. Uwielbiam jak jesteśmy sami, jak mogę budzić się i zasypiać obok mojego chłopaka. Jesteśmy razem już ponad półtora roku - najlepszy czas w moim życiu i niczego nie jestem pewna tak jak mojego uczucia i naszego związku. Mam nadzieje, że już niedługo uda nam się zamieszkać razem, że będę miała go codziennie obok, blisko. Tak, więc wybieramy się do Niechorza.. byłam tam, ale ostatni raz 10lat temu, więc na pewno się pozmieniało! ;)
Międzywodzie 2014.
A jak wam mijają wakacje? Gdzie byliście w tym roku albo gdzie jedziecie?
Mam nadzieje, że czas tam będzie leciał powoli.. Kilka dni bez ćwiczeń i diety, ale i tak się nie przejmuje, mimo, że uwielbiam ćwiczyć i jestem do tego przyzwyczajona.
Znajdziesz mnie tutaj:
niedziela, 19 lipca 2015
Powrót do naturalnego koloru? Włosy! #249.
Cześć! Długo zastanawiałam się czy napisać ten post. ale w końcu zdecydowałam się na to aby go napisać. Post będzie dotyczył moich włosów, ich historii i mojego pomysłu na który wpadłam! A pomysł jest taki aby wrócić do mojego naturalnego koloru, jednak wciąż zastanawiam się czy to dobry pomysł (?)
Zacznę od tego, że od gimnazjum farbuję włosy, ale tylko szamponetkami. Najczęściej na czerwono lub rudo. Mam takie włosy, że nawet po tych 8 myciach kolor nadal się utrzymywał o wiele dłużej i nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie. Dwa razy je rozjaśniałam, ale w bardzo długim odstępie. Efekt drugiego rozjaśniania:
Włosy jak wiadomo trochę się zniszczyły, ale jakoś je zregenerowałam. Następnie nałożyłam szamponetke 'miedź' gdzie kolor znów bardzo długo się utrzymywał, a w sumie cały czas. Kolor bardzo mi się podobał. Włosy w kolorze rudym:
Kolor bardzo mi się spodobał więc już nic nie zmieniłam. Aż do momentu gdzie pojawiły się duże odrosty no i przecież 'nie pójdę tak na studniówkę' Tydzień przed nią poszłam do fryzjera znów zafarbować włosy, tak znów na rudy. Dlaczego? Bardzo mi się kolor podoba, ja mam jasną karnacje więc wszystko pasuje idealnie. Po farbowaniu oraz aktualny kolor:
Kolor wyszedł mocno rudy, ale mi się to podobało i postanowiłam już zawsze zostać przy tym kolorze i farbować się na rudo, ale w długich odstępach by ich aż tak nie niszczyć. Teraz gdy minęło już ponad pół roku od tego farbowania mam bardzo duże odrosty i powinnam znów farbować, ale czy na pewno tego chce(?) I tu pojawia się problem.. Zaczęłam myśleć o moim naturalnym kolorze, czy może by do niego wrócić. I tu nie chodzi o farbowanie ale by czekać sobie spokojnie aż odrosną.Wiem, że to długi proces, ale plusem jest to, że będą zdrowsze i ładniejsze.
A jaki jest mój naturalny kolor? Nigdy nie był zidentyfikowany. Na pewno jest ciemny z refleksami jasnymi od słońca, trochę blond i rudę. Niestety nie mam żadnego zdjęcia w moich naturalnych włosach, oprócz z dzieciństwa, ale tam są rudę, przynajmniej tak mi się wydaję! Jednak ja po odrostach stwierdzam, że są ciemniejsze, czasami wydaję mi się, że nawet czarne. Jednak na szczęście tak nie jest.
Doskonale wiem, że to wszystko ode mnie zależy, że to moje włosy, więc mój wybór i nikt za mnie nie zdecyduje, ale jak myślicie czekać aż odrosną moje naturalne włosy? Większość mówi, że tak. Jestem ciekawa waszej opinii.
U mnie? Idealnie. Chciałabym już 30 lipiec i z chłopakiem nad morze. To będą nasze 2 wspólnie spędzone wakacje! Oby już tak było zawsze.
Zacznę od tego, że od gimnazjum farbuję włosy, ale tylko szamponetkami. Najczęściej na czerwono lub rudo. Mam takie włosy, że nawet po tych 8 myciach kolor nadal się utrzymywał o wiele dłużej i nigdy mi to jakoś nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie. Dwa razy je rozjaśniałam, ale w bardzo długim odstępie. Efekt drugiego rozjaśniania:
Kolor bardzo mi się spodobał więc już nic nie zmieniłam. Aż do momentu gdzie pojawiły się duże odrosty no i przecież 'nie pójdę tak na studniówkę' Tydzień przed nią poszłam do fryzjera znów zafarbować włosy, tak znów na rudy. Dlaczego? Bardzo mi się kolor podoba, ja mam jasną karnacje więc wszystko pasuje idealnie. Po farbowaniu oraz aktualny kolor:
![]() |
| Dwa ostatnie zdjęcia to kolor jaki jest teraz. |
A jaki jest mój naturalny kolor? Nigdy nie był zidentyfikowany. Na pewno jest ciemny z refleksami jasnymi od słońca, trochę blond i rudę. Niestety nie mam żadnego zdjęcia w moich naturalnych włosach, oprócz z dzieciństwa, ale tam są rudę, przynajmniej tak mi się wydaję! Jednak ja po odrostach stwierdzam, że są ciemniejsze, czasami wydaję mi się, że nawet czarne. Jednak na szczęście tak nie jest.Doskonale wiem, że to wszystko ode mnie zależy, że to moje włosy, więc mój wybór i nikt za mnie nie zdecyduje, ale jak myślicie czekać aż odrosną moje naturalne włosy? Większość mówi, że tak. Jestem ciekawa waszej opinii.
U mnie? Idealnie. Chciałabym już 30 lipiec i z chłopakiem nad morze. To będą nasze 2 wspólnie spędzone wakacje! Oby już tak było zawsze.
Znajdziesz mnie tutaj:
wtorek, 14 lipca 2015
Szósty sezon - TWD! #247
Jestem znów 'załamana' brakiem mojej obecności na blogu i mimo, że prawie nic nie robię to nie mam na niego czasu. Zazwyczaj tu czy tam trzeba gdzieś pojechać, od tamtego tygodnia, codziennie fizykoterapia i po prostu zazwyczaj coś mi wypada.. Zapomniałam nawet sprawdzać komentarze, nie jestem pewna nawet czy będzie lepiej, ponieważ czeka mnie nauka matematyki, aby zdać maturę w sierpniu, a przed tym pod koniec lipca wyjazd nad morze z chłopakiem na kilka dni, a w tym czasie żadnych postów nie będzie, bo to czas aby odpocząć i odciąć się wszystkiego.
Dobra dobra! Najważniejsze! 12 października! na nasze ekrany wraca kolejny sezon jednego z najlepszych seriali czyli The walking dead! Poprzedni sezon skończył się w marcu i mogę szczerze powiedzieć, że aż do zapowiedzi kolejnego szóstego sezonu o nim zapomniałam, ale gdy go zobaczyłam znów czekam i mam nadzieje, że czas szybko zleci i będę mogła oglądać. Ten czas gdy jest przerwa między sezonami jest według mnie o wiele za długa! Ale we wrześniu wróci PM więc myślę, że wtedy czas szybciej będzie leciał. I tak wydaje mi się, że czas leci bardzo szybko..
Dobra dobra! Najważniejsze! 12 października! na nasze ekrany wraca kolejny sezon jednego z najlepszych seriali czyli The walking dead! Poprzedni sezon skończył się w marcu i mogę szczerze powiedzieć, że aż do zapowiedzi kolejnego szóstego sezonu o nim zapomniałam, ale gdy go zobaczyłam znów czekam i mam nadzieje, że czas szybko zleci i będę mogła oglądać. Ten czas gdy jest przerwa między sezonami jest według mnie o wiele za długa! Ale we wrześniu wróci PM więc myślę, że wtedy czas szybciej będzie leciał. I tak wydaje mi się, że czas leci bardzo szybko..
Oglądacie Żywe trupy? Lubicie? ;)
A jeżeli nie to bardzo polecam i zachęcam!
Mnie namówił chłopak w tamtym roku i w ferie 4 sezony nadrobiłam i się wkręciłam!
Nie mówię już o grze, która również bardzo mi się spodobała i polecam!
Zwiastun!
Znajdziesz mnie tutaj:
sobota, 20 czerwca 2015
Powrót na bloga/20lat! #240
Cześć! Powiem szczerze, że myślałam, że już tutaj nie wrócę, nie miałam motywacji a może i nawet ochoty, mimo, że pomysłów jest wiele na posty, dużo nowych recenzji produktów jak i książek. Miałam nawet pomysł aby usunąć wszystkie posty i zacząć od nowa, jednak nie wiem czy to dobry pomysł, co o tym myślicie, lub o wprowadzeniu jakichś zmian? Co do mojego powrotu na bloga.. Nadal nie jestem pewna czy to dobry pomysł aby tu wrócić, ale dam sobie szansę i chyba spróbuje. Również postaram się być aktywna jak najbardziej, zobaczę co u was i będę częściej pisać!
Co u mnie?
Co u mnie?
- - Dziś 20.06 kończę 20 lat, czas szybko leci! Również moja babcia ma urodziny!
- - Udało mi się zdać matury ustne, nigdy takiego stresu nie miałam jak przy angielskim.
- - Jestem po egzaminie zawodowym - jednak pewnie go oblałam.
- - Ogólnie jestem szczęśliwa! Z chłopakiem się układa - 531 dni za nami!
- - Szukam pracy tylko dorywczej, ponieważ planuję wakacje, a inaczej nie dostanę urlopu.
- - Planuję drugi tatuaż!
niedziela, 3 maja 2015
Został jeden dzień - Matura! #239.
Na wstępie chciałam was przeprosić, że nie odwiedzam waszych blogów, nie komentuje.. I mimo, że powinnam znaleźć chociaż chwilę na bloga to nie potrafię tego zrobić. Większość z was pewnie wie jak to jest być przed maturą i może mnie zrozumie i mi wybaczy. Obiecuje, że po maturze i egzaminie zawodowym się to zmieni.
Matura To już jutro. Jak to możliwe, że czas tak szybko zleciał? Jestem w szoku. Przez 4 lata nauki w technikum wiedziałam, że kiedyś ten dzień/te dni nadejdą, jednak żyłam z myślą, że mam jeszcze bardzo dużo czasu, że przecież to tak szybko nie minie.. Przez te 2 tygodnie nauki i ten czas kiedy chodziłam na korepetycje z matematyki więcej się nauczyłam niż przez 4 lata kiedy to niestety uczyłam się tylko by zaliczyć sprawdzian. Na dzień dzisiejszy jestem spokojna - tak mi się wydaje. Jutrzejszy dzień widzę źle - jednak nie mogę pozwolić by stres mnie 'zjadł' i bym przez niego zawaliła maturę i moje plany, które są z nią związane. Strasznie boję się matematyki i ustnego angielskiego.. Zrobię natomiast wszystko by udało się zdać, a czy szczęście, które mnie ostatnio nie opuszcza mi w tym pomoże? Zobaczymy. Cieszę się, że mam osoby, które we mnie wierzą i nie pozwalają się poddać - Chłopak, rodzice, przyjaciele. Naprawdę bardzo ważne jest mieć takie osoby blisko siebie. Jestem szczęśliwa, że mam tak kochanego chłopaka przy sobie.

4.05 - Polski. 5.05 - Matma. 6.05 - Angielski. 7.05 - Biologia. 8.05 - WOS. 11.05 - U. Polski. 18.05 - U. Ang.
Matura To już jutro. Jak to możliwe, że czas tak szybko zleciał? Jestem w szoku. Przez 4 lata nauki w technikum wiedziałam, że kiedyś ten dzień/te dni nadejdą, jednak żyłam z myślą, że mam jeszcze bardzo dużo czasu, że przecież to tak szybko nie minie.. Przez te 2 tygodnie nauki i ten czas kiedy chodziłam na korepetycje z matematyki więcej się nauczyłam niż przez 4 lata kiedy to niestety uczyłam się tylko by zaliczyć sprawdzian. Na dzień dzisiejszy jestem spokojna - tak mi się wydaje. Jutrzejszy dzień widzę źle - jednak nie mogę pozwolić by stres mnie 'zjadł' i bym przez niego zawaliła maturę i moje plany, które są z nią związane. Strasznie boję się matematyki i ustnego angielskiego.. Zrobię natomiast wszystko by udało się zdać, a czy szczęście, które mnie ostatnio nie opuszcza mi w tym pomoże? Zobaczymy. Cieszę się, że mam osoby, które we mnie wierzą i nie pozwalają się poddać - Chłopak, rodzice, przyjaciele. Naprawdę bardzo ważne jest mieć takie osoby blisko siebie. Jestem szczęśliwa, że mam tak kochanego chłopaka przy sobie.

4.05 - Polski. 5.05 - Matma. 6.05 - Angielski. 7.05 - Biologia. 8.05 - WOS. 11.05 - U. Polski. 18.05 - U. Ang.
Wszystkim maturzystom życzę powodzenia! sobie również. A ja tu wrócę po maturach lub dopiero po egzaminie zawodowym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























